Podczas powstania warszawskiego ludzie jedli głównie to, co udało im się zdobyć lub zachować w zapasach – często były to produkty o niskiej wartości odżywczej, zastępniki prawdziwego jedzenia, a także pożywienie pochodzące z tzw. „wytwórni wojskowych”. Wraz z upływem czasu i narastającymi trudnościami aprowizacyjnymi sytuacja żywnościowa mieszkańców stolicy stawała się coraz bardziej dramatyczna.
Spis treści
Codzienność żywieniowa w oblężonej Warszawie
W czasie walk w stolicy, od sierpnia do października 1944 roku, żywność była jednym z najcenniejszych dóbr. Początkowo żołnierze Armii Krajowej oraz cywile korzystali z zapasów znajdujących się w magazynach, kuchniach i sklepach. Jednak już po kilku dniach większość z nich została zniszczona lub zarekwirowana.
W codziennym menu dominowały produkty o długim terminie przechowywania. Powstańcy i mieszkańcy jedli głównie:
- kaszę jęczmienną i mąkę,
- groch i fasolę,
- konserwy mięsne zdobyte ze zniszczonych magazynów wojskowych,
- czasem cukier, choć był to rzadki luksus.
Bryndza, zupa-plujka i „prawie chleb”
Wśród najbardziej charakterystycznych potraw tamtego okresu znalazła się słynna zupa-plujka – gotowana z jęczmienia, na wodzie, często bez przypraw. Nazwa pochodziła od konieczności „plucia” łuskami z nieoczyszczonego ziarna. Innym specjałem była bryndza – danie nie miało wiele wspólnego z dzisiejszym serem o tej nazwie, powstawało z resztek żywności, często z ziarna i skórek chleba zmielonych i gotowanych z wodą.
Wielu świadków wspomina tzw. „chleb powstańczy”, który często nie miał nic wspólnego z prawdziwym pieczywem. Wyrabiano go z mąki jęczmiennej lub żytniej, czasem dodając pył drzewny, mąkę z pestek czy nawet otręby zbożowe. Był twardy i bez smaku, ale pozwalał przetrwać kolejny dzień walki.
Cytaty z relacji i źródeł historycznych
„Najgorsze były pierwsze dni po utracie magazynów na Stawkach – wtedy zrozumieliśmy, że zaczyna się prawdziwy głód.” – wspomnienie uczestnika Powstania Warszawskiego.
„Zupa-plujka była codziennie. Nie miała smaku, ale to była zupa. Czasem ktoś dostał kawałek koniny – to był prawdziwy rarytas.” – relacja cywilnej mieszkanki Warszawy.
Improwizacja i solidarność
Wśród ruin i głodu narodziła się niezwykła solidarność między powstańcami a ludnością cywilną. Często dzielono się ostatnimi porcjami zupy, a kobiety gotowały w improwizowanych kuchniach polowych, wykorzystując to, co udało się zdobyć. Jedzenie stawało się symbolem nadziei i przetrwania.
Podsumowanie
Odpowiadając na pytanie, co jedli ludzie podczas powstania warszawskiego, należy powiedzieć, że jedli to, co udało się znaleźć – najczęściej zupę z jęczmienia, kasze, resztki konserw i tzw. chleb powstańczy. Choć te posiłki były ubogie i często pozbawione smaku, pozwalały przetrwać kolejne dni walki. Jedzenie w czasie powstania nie było tylko kwestią przetrwania – stało się też symbolem wspólnoty i odwagi w obliczu niewyobrażalnych trudności.